Filtry

O mnie

 

 

Moja przygoda z gotowaniem zaczęła się, kiedy byłam dzieckiem. Rodzice uwielbiali gotować, podobnie jak babcie. Do dziś pamiętam smak babcinych racuchów drożdżowych z konfiturą, pierogów z jagodami, domowego makronu czy chleba… Mama do tej pory piecze fantastyczne serniki i szarlotki. Tata natomiast robił najpyszniejsze obiady na świecie – jego gulasz czy pomidorowa nie miały i ciągle nie mają sobie równych. Wychowując się w takiej rodzinie, nie można nie kochać i nie celebrować jedzenia. 

Odkąd sięgam pamięcią, lubiłam eksperymentować w kuchni. Już jako mała dziewczynka zastanawiałam się, jak zrobić coś smacznego niemal z niczego. Nie satysfakcjonowało mnie podgrzewanie gotowych dań lub używanie półproduktów. Oczywiście, moje dziecięce eksperymenty kończyły się różnie, często spektakularnymi porażkami, które jako anegdoty wciąż krążą w rodzinie i często stanowią powód do śmiechu i żartów.
Dziś najbardziej ubolewam nad tym, że coraz mniej uwagi poświęca się na celebrowanie domowych posiłków, cieszenie się czasem spędzonym w gronie najbliższych. Żyjemy szybko, jemy w biegu, bardzo często na mieście, a jak gotujemy w domu, to często kończy się to podgrzaniem półproduktów. Na ogół udaje nam się jeszcze znaleźć chwilę na przygotowanie niedzielnego obiadu, ale często zaczyna brakować fantazji, gdy trzeba podać jakiś nietuzinkowy i jednocześnie zdrowy deser czy ciasto. Zgodnie z moją filozofią żywieniową staram się, by każda słodkość składała się z możliwie naturalnych produktów (najczęściej prosto od rolników), bez dodatku konserwantów, GMO itp. Używam więc np. przetworów domowej roboty z ekologicznych warzyw i owoców, nie jadam i nie serwuję mojej rodzinie gotowych słodyczy, ciast czy pieczywa, które często z naturalnymi produktami mają niewiele wspólnego. Staramy się odżywiać zdrowo, ograniczając, a czasami zupełnie eliminując z diety białą mąkę pszenną, biały cukier i przetworzone niezdrowe tłuszcze (zwłaszcza te utwardzane chemicznie).

Szafki w mojej kuchni są pełne rozmaitych, nie tylko zdrowych, lecz także smakowitych zamienników. Można w nich znaleźć m.in. mąkę ryżową, gryczaną, owsianą, jaglaną, kukurydzianą czy orkiszową. Biały cukier zastępuję purée z naturalnych suszonych owoców, a także ksylitolem, syropem daktylowym lub klonowym. Nie używam produktów z dodatkiem niezdrowych chemicznych ulepszaczy E, słodzików, w tym aspartamu, syropu glukozowo-fruktozowego, waniliny i lecytyny sojowej.

Żadne skrajności nie są jednak dobre, a ponieważ kocham słodycze i lubię cieszyć się ich smakiem, nie rezygnuję w wypiekach czy deserach np. z naturalnej gorzkiej czekolady o jak największej zawartości miazgi. W mojej kuchni królują suszone owoce bez dodatku konserwantów, orzechy, migdały, świeże sezonowe owoce i kasza jaglana.

Uwielbiam poznawać nowe smaki i delektować się pysznym jedzeniem. Zawsze było dla mnie ważne, by posiłki były bogate w wartości odżywcze, bo od dziecka byłam wychowywana w przekonaniu, że warto dbać o zdrowie swoje i najbliższych. Tą moją pasją od kilku już lat dzielę się z innymi na blogu kulinarnym www.slodkiefantazje.pl, a teraz również w swojej pierwszej książce. Dlaczego wybrałam zdrowe słodycze? Bo to właśnie w słodkościach najtrudniej połączyć wyborny smak z pełnowartościowymi i jednocześnie zdrowymi składnikami.

Chciałabym przekonać nieprzekonanych, że słodycze – poza tym, że są pyszne i mogą sprawiać nieziemską przyjemność podniebieniu – mogą być również zdrowe i pełnowartościowe, a ich przygotowanie wcale nie musi być pracochłonne ani kosztowne. Przede wszystkim należy jednak pamiętać, że gotowanie relaksuje, wycisza, pozwala odpocząć od zgiełku dnia codziennego, przemyśleć wiele spraw, a często również zaspokoić wewnętrzną kulinarną próżność. Dla mnie czas spędzony w kuchni nigdy nie jest zmarnowany i wierzę, że tak będzie również w twoim przypadku.